środa, 21 czerwca 2017

Playlista: Folk Metal Vol.2

Dla mieszkańców półkuli północnej oficjalnie rozpoczęło się astronomiczne lato. Gdybym nie musiała wstać jutro rano do pracy, to dzisiejszą noc spędziłabym prawdopodobnie na piciu miodu, słuchaniu odgłosów ogniska i szukaniu kwiatu paproci. Wstać rano jednak muszę i jedyne co mogę zrobić to pofolkować sobie przed snem.



Grafika wygląda znajomo, prawda? Tego samego zdjęcia używałam rok temu do zilustrowania pierwszego wpisu na blogu. W tym wpisie była właśnie taka folkowa playlista. Sądząc po ilości wyświetleń chyba wam się spodobała, więc stwierdziłam, że przydałaby się powtórka z rozrywki. 

Utwory, które znalazły się na playliście pochodzą z albumów wydanych w drugiej połowie ubiegłego roku oraz w pierwszej połowie obecnego. Tradycyjnie jest ich dwadzieścia.




Tracklista:
1. Krayenzeit - Tenebra
Na początek po niemiecku. Krayenzeit pochodzą z Ludwigsburga i grają razem od 2011 roku. Dotychczas wydali dwa albumy. "Tenebra" pochodzi z albumu o tym samym tytule, który ukazał się w sierpniu 2016 roku. 

2. Salduie - Bosnerau
Salduie powstało w 2010 roku w hiszpańskim mieście Zaragoza. 11 grudnia ubiegłego roku ukazało się drugie wydawnictwo zespołu zatytułowane "Belos" i na nim właśnie znalazł się utwór.

3. Folcore - Desperation
Białorusini zadebiutowali w 9 lutego albumem "Haeresis", wydanym przez Soundage Productions. 

4. Łysa Góra - Ripni Kalinke
Nie mogło zabraknąć rodzimego akcentu w postaci Łysej Góry. Album "Siadaj, nie gadaj" miał premierę 6 maja podczas gdańskich eliminacji do Jarocin Festiwal.

5. Harpyie - Jagdfieber
Kawałek wzięty z płyty "Anima", która wyszła 28 kwietnia. Załoga musi lubić Equilibrium, bo to po nich słychać. 

6. O'Hamsters - Winterhill
Dla odmiany nieco bardziej punkowo i nieco mniej poważnie. Jajcarze z Winterhill pochodzą z Kijowa. Premiera "Gde my ni byvali" odbyła się 21 lutego.

7. Jonne - En olé
Pozycja może nie stricte metalowa, ale zdecydowanie folkowa. Jonne jest takim weteranem sceny, że jego eksperymenty zasługują na honorowe miejsce. 28 kwietnia spod skrzydeł wytwórni Playground Music Scandinavia wyfrunął krążek "Kallohonka". To już druga solowa produkcja w karierze muzyka.

8. Skálmöld - Niðavelli
Kołysanki drzewa Yggrasil czyli "Vögguvísur Yggdrasils" - taki tytuł nosi ostatnia sztuka autorstwa islandzkich Wikingów. 

9. Alestorm - No grave but the Sea
W sierpniu będziemy mogli zobaczyć ich na żywo na Czad Festiwalu w Straszęcinie. Co oznacza jeszcze dwa miesiące czekania. Tymczasem od 26 maja można słuchać albumu o tym samym tytule.

10. Vanaheim - The Dwarven Chant
U sympatyków mitologii nordyckiej słowo Vanaheim (które oznacza siedzibę Wanów, bogów urodzaju i płodności) jest dość popularne, jest zatem kilka kapel o tej samej nazwie. Tutaj będzie mowa o tegorocznych debiutantach z Tilburga w Holandii. Ich pierwsza EPka zatytułowana "The House Spirit" wyszła 15 kwietnia.

11. Apocalypse Orchestra - Flagellants' Song
Jeśli na dźwięk "Pie Iesu Domine" spodziewasz się odgłosu książki uderzającej w głowę, to chyba Cię polubię. Jeśli doom i folk brzmi dla Ciebie obiecująco, to polubisz się z tymi Szwedami. Niedawno Despotz Records wydało ich pierwszy album.

12. Aeternam - Fallen Is the Simulacrum of Bel
Zespół jest z Kanady, ale źródeł inspiracji szukają na Bliskim Wschodzie. Krążek "Ruins of Empires" jest dostępny od 10 lutego.

13. Cnoc An Tursa - The Standard on the Braes O Mar
17 lutego Szkoci wypuścili drugą już w swojej karierze płytę zatytułowaną "The Forty Five".

14. Bucovina - Astepta-Ma Dincolo (De Moarte)
Singiel z grudnia ubiegłego roku. Został nagrany w hołdzie Adrianowi Ruginie, wieloletniemu technicznemu zespołu. Był jedną z ofiar pożaru w nieistniejącym już klubie Colectiv w Bukareszcie. 

15. White Raven - Life
Kolejni tegoroczni debiutanci i kolejny zespół z Hiszpanii. Płyta "In the Forest" miała premierę 20 stycznia.

16. Nachtgeschrei - Aus dem Licht
Nic nie poradzę na to, że polubiłam się z niemieckim. Album "Tiefenrausch" jest już szóstym w karierze zespołu.

17. Zmey Gorynich - Медвепляс
Jak piszą sami o sobie na swoim profilu na Bandcampie, "są tak rosyjscy, jak tylko się da - w pełni wyposażeni w wódkę, niedźwiedzie, komunizm i śnieg". "Malafya" dostępna od 15 listopada ubiegłego roku.

18. Finterfrost - Bottle Gods
"Bottle Gods" jest pierwszym kawałkiem na albumie "YOLO", który ukazał się 14 września  ubiegłego roku. 

19. Skyclad - The Measure
Skyclad best Martina to nie to samo, ale dalej się ich przyjemnie słucha. Album "Forward into the past" wypłynął 28 kwietnia nakładem Listenable Records.

20. Wolfchant - Wolfchant (A Wolf to Man)
Zestawienie otworzyłam zespołem z Niemiec, to i Niemcy zestawienie zamkną. Tym razem dla odmiany śpiewający po angielsku. Album "Bloodwinter" wydano 13 stycznia.

Źródło grafiki: Pixabay

niedziela, 6 listopada 2016

Cotygodniowy przegląd singlowy: 31.10 - 06.11.2016

Za nami pierwszy tydzień miesiąca, który Julian Tuwim słusznie nazwał największym wrzodem na dwunastnicy roku. Jest buro i ponuro, ale muzyka gra. Zapraszam na tygodniówkę.


Najlepszą rzeczą, jaką usłyszałam w tym tygodniu jest cover od Grega Graffina. Lider Bad Religion i muzycy Social Distortion połączyli siły by nagrać własną, nową wersję "Lincoln's Funeral Train" Normana Blake'a. Wokalista miał już okazję pokazać się od bluesowej strony na swoich solowych albumach.
Lada dzień ukaże się "Battles", najnowszy album In Flames. Tymczasem szwedzka załoga udostępniła do odsłuchu kolejny utwór zatytułowany "Save Me". Jak na razie mocno za niego obrywają i uważam, że krytyka jest jak najbardziej słuszna. Rozumiem potrzebę eksperymentów i jak najbardziej je popieram, ale poszli w złą stronę.
Power metalowcy z Nightmare idą jak burza. Pojawił się teledysk do kolejnego utworu z nadchodzącej płyty. Nosi on tytuł "Serpentine". Apetyt rośnie w miarę jedzenia, a nasycić się całym albumem "Dead Sun" będzie można 25 listopada.
Civil War wiedzą, jak dołożyć do pieca. Udowodnili to przez numer "Tombstone", do którego nakręcili teledysk w iście westernowym stylu. 
Znane wszystkim ludowe przysłowie przestrzega nas przed ocenianiem książki po okładce. To samo można powiedzieć o płytach. Freedom Call pochwalili się teledyskiem do "Metal is for Everyone" z nadchodzącego albumu "Master of Light". Brzmi o wiele lepiej, niż wygląda załączony obrazek.
Już 18 listopada ukaże się piąty studyjny album Vavamuffin o wdzięcznej nazwie "V". Jako pierwszy do odsłuchu został udostępniony utwór "Ferajna".
Gone is Gone to nowo powstała supergrupa złożona z Troya Sandersa (Mastodon), Troya Van Leeuwena (QOTSA), Tony'ego Hajjara (At the Drive-In) i Mike'a Zarina. W lipcu ukazała się ich pierwsza EP, natomiast 6 stycznia wydadzą pierwszy długogrający album pod tytułem "Echolocation". Do zestawienia trafiło wideo do piosenki "Gift" z tejże produkcji.
Niemiecka formacja Downfall of Gaia działa od 2008 roku. Mają na koncie trzy albumy. 11 listopada światło dzienne ujrzy czwarty, zatytułowany "Atrophy". Na kanale wytwórni Metal Blade Records pojawił się teledysk do utworu "Ephemerol".

poniedziałek, 31 października 2016

Cotygodniowy przegląd singlowy: 24.10 - 30.10.2016

Najwyższy czas pożegnać się z październikiem. Standardowo zaczynamy tydzień od szybkiej prasówki. Oto, co wydobywało się z moich głośników w minionym tygodniu.




Nic tak nie podkreśla atmosfery Święta Zmarłych jak muzyka zainspirowana twórczością Allana Edgara Poe. Autorem kompozycji "Ghost Song" jest Daniel Voth - podopieczny niezależnej wytwórni Candyrat Records. Utwór pochodzi z jego debiutanckiego albumu "Singularity". Ma to już co prawda trzy lata, jednak oprawę wizualną zrealizowano i pokazano światu dopiero teraz. Z kolei już 14 listopada wyjdzie jego nowa płyta zatytułowana "Soundtrack of the Universe".
Coraz bliżej do premiery "II: The Mephisto Waltzes" od Devilment. Z okazji Halloween Dani Filth i spółka pokazali kolejny teledysk, tym razem do kawałka "Hitchcock Blonde".
Husaria zawsze w modzie. Tym razem nasza uskrzydlona kawaleria zainspirowała zespół Vader. Poświęcony im numer "Angels of Steel" przyjemnie trąci starym Slayerem. Pochodzi z płyty "Empire", która ukaże się 4 listopada.
Belgowie z Iron Mask wypuścili teledysk do "I Don't Forget, I Don't Forgive". Pochodzi z wrześniowego wydawnictwa "Diabolica".
W tym roku nowojorska załoga Sick of It All obchodzi swoje trzydzieste urodziny. Na tą okazję upichcili EP-kę zatytułowaną "When the Smoke Clears", którą będziemy mogli wysłuchać w całości już 4 listopada. Znajdzie się na niej pięć utworów. Jednym z nich jest "Black Venom".
Kolejny teledysk wyszedł również z obozu Evergrey. Mowa o "In Orbit", który wykonują wspólnie z Floor Jansen. Piosenka pochodzi z albumu "The Storm Within".
Włoscy power metalowcy z zespołu Noveria grają razem od 2013 roku. Słychać, że lubują się w Sonata Arctica. Właśnie ukazała się ich druga płyta pod tytułem "Forsaken". Właśnie z niej pochodzi utwór "[W]hole", który trafił do zestawienia.
Na zmianę smaku odrobina rodzimej alternatywy spod znaku Sorry Boys. Na 18 listopada zaplanowana jest premiera krążka "Roma", Jako zwiastująca jaskółka przyleciało wideo do "Wracam".
Ostatnio szczególnie mocno zasługuję się w niemieckich brzmieniach. W tym tygodniu wpadł mi w ucho numer "Tränen aus Stein" autorstwa Letzte Instanz. To najnowszy singiel promujący album sierpniowy album "Liebe im Krieg". Materiał na teledysk nakręcono podczas licznych koncertów.

Halloweenowa playlista



Po osiągnięciu pewnego progu wiekowego szanse na wyłudzenie darmowych słodyczy od sąsiadów zaczynają gwałtownie maleć. Jednak bez względu na ilość zmarszczek i siwych włosów nigdy nie jest się za starym na dobrą muzykę z motywem grozy w tle. Z okazji Święta Duchów zebrałam do kupy swoje ulubione pozycje. Jeśli przedłuża się wam sabat albo zwyczajnie chcecie czymś zająć bezsenną noc to życzę miłego słuchania.



1. Danny Elfman - This is Halloween
Może to oklepane, ale po prostu nie mogłam zacząć inaczej. Uwielbiam filmy Tima Burtona, a "Nightmare Before Christmas" jest jednym z moich ulubionych.

2. Miguel and the Living Dead - Salem's Lot
Perełka, którą odkryłam dzięki świętej pamięci audycji Mocne Nocne. Wojciech Ossowski i żerca Ziutek Vlepkarz zaprosili ich kiedyś do studia, prawdopodobnie w związku z premierą albumu "Alarm!!!". Moim subiektywnym zdaniem to był jeden z najlepszych projektów w historii polskiego gothic rocka. Niestety, w 2010 roku zakończyli działalność.

3. Voltaire - Land of the Dead
Czołówka z filmu "Billy & Mandy's Big Boogey Adventure", nakręconego na potrzeby telewizji Cartoon Network. Osobiście nie oglądałam, jednak serial pamiętam dość dobrze. Z kolei Voltaire to moja muzyczna miłość z czasów gimnazjum. Muszę chyba go na nowo odkryć.

4. Vic Mizzy - The Addams Family: Main Theme
Tu-du-du-dum "pstryk pstryk". Czy to naprawdę wymaga komentarza? Na Addamsach wychowało się już niejedno pokolenie, a Gomez i Morticia to dla mnie wzór udanego małżeństwa.

5. Squirell Nut Zippers - Ghost of Stephen Foster
Stephen Collins Foster o którym tutaj mowa był amerykańskim kompozytorem. Żył i tworzył w XIX wieku. Z pewnością kojarzycie słynne "Doo-Dah" nucone przez Kuraka ze Zwariowanych Melodii. Tak się składa, że to refren piosenki "Camptown Races", napisanej przez Fostera właśnie. Fragment kompozycji słychać również tutaj.

6. Creature Feature - Buried Alive
Gdyby wspomniany wcześniej Tim Burton nakręcił remake serii "X-Men" po swojemu, to Wolverine najprawdopodobniej wyglądałby jak ich wokalista. Curtis RX - radzę spytać o niego wujka Google'a. Tym bardziej, że jest uwikłany w ciekawy projekt poboczny.

7. Zombina & The Skeletons - Dracula Blood
O ich istnieniu dowiedziałam się z "Pasażera", którego kiedyś pasjami czytałam. Długo się zastanawiałam, którą to nutę z ich repertuaru tutaj zarzucić. Miało być "Spring-heeled Jack", ale w końcu zdecydowałam się na coś nieco bardziej punkowego.

8. Misfits - Dig up Her Bones
Mój ulubiony kawałek z ich dyskografii. Bo tak.

9. Echo & the Bunnymen - Nocturnal Me
Zarąbiście zaaranżowana piosenka o miłości, którą równie dobrze mógłby napisać jakiś wampir. Niedawno odkryłam ten zespół i chyba się z nimi polubię.

10. Inkubus Sukkubus - Vampyre Erotica
Tym razem motyw wampira pojawia się w sposób bardziej oczywisty i dosłowny.

11. XIII Stoleti - Elizabeth
Tytułowa Elizabeth to nikt inny jak Elżbieta Batory, krewna naszego króla Stefana.

12. Blutengel - Reich mir die Hand
A pomyśleć, że jeszcze jakieś dziesięć lat temu po prostu nienawidziłam tego zespołu. Gust ma do siebie to, że potrafi się zmieniać. Mój jak widać nie jest wyjątkiem od reguły.

13. Powerwolf - Night of the Werewolves
Odrobina power metalu na zmianę smaku. Widzimy się w styczniu na koncercie.

14. Sabaton - Metal Ripper
Tak się składa, że te nie do końca poważne formy wyrazu uznania dla idoli pokroju "Metal Ripper" właśnie to najlepsze utwory w ich repertuarze. Cholernie brakuje mi czegoś takiego na ostatnich albumach.

15. Jorn Lande & Trond Holter - Swing of Death
Powracamy do motywu wąpierza w muzyce. "Dracula: Swing of Death" to rock opera zainspirowana wiadomą powieścią Brama Stokera. 

16. Rasputina - Transylvanian Concubine
Kolejny wyraz nostalgii za czasami, kiedy krwiopijcy byli charyzmatyczni, źli i przebijało się ich kołkiem. A nikt nie robił tego równie skutecznie, co Buffy Summers - główna bohaterka kultowego serialu Jossa Whedona. Utwór Rasputiny można było usłyszeć w odcinku "Surprise".

17. E Nomine - Mitternacht
Nie ma to jak łacina i porządny chór w akcji. Ten, który tutaj słyszycie to śpiewacy Opery Berlińskiej.

18. The Edgar Winter Group - Frankenstein
Hrabia Vlad miał już wystarczająco dużo czasu antenowego. Dla odmiany utwór instrumentalny zainspirowany kultowym szalonym naukowcem z powieści Mary Shelley.

19. Rosetta Stone - The Witch
Gotycka i na wskroś brytyjska interpretacja kompozycji stworzonej przez niemiecki zespół The Rattles. Zdecydowanie wolę tą wersję od oryginału.

20. Żywiołak - Psychoteka
Czyli współczesna wersja "Karczmy" Bolesława Leśmiana. Tym rodzimym, folkowym akcentem kończę nadawanie na dziś.

poniedziałek, 24 października 2016

Dziesięciodniowy przegląd singlowy: 13.10 - 23.10.2016

Jesienny brak motywacji nieco popsuł regularność muzycznych przeglądów. Poprzednim razem było sprawozdanie miesiąca, dziś dla odmiany przekrój przez ostatnie dziesięć dni. Tym samym od przyszłego poniedziałku wracam do regularnych tygodniówek. Ciekawi, co tam ostatnio zapiszczało w muzycznym świecie? Zapraszam do lektury, tudzież odsłuchania załączonej playlisty.






4 listopada nakładem Frontiers Music Srl ukaże się dwunasty solowy album Glenna Hughesa zatytułowany "Resonate". Znajdzie się na nim jedenaście utworów nagranych wspólnie z Sorenem Andersenem (gitara), Pontusem Engborgiem (perkusja) i nowym klawiszowcem, Lachy'm Doleyem. Dodatkowo w utworach "Heavy" i "Long Time Gone" gościnnie zagrał Chad Smith z Red Hot Chilli Peppers. Natomiast do zestawienia trafił numer "Let it Shine". 


The Doomsday Kingdom to najnowszy projekt Leifa Edlinga, basisty i współzałożyciela legendarnej grupy Candlemass. Parę dni temu na kanale Nuclear Blast pojawił się teledysk do utworu "The Sceptre". 25 listopada pojawi się ich pierwsza EP-ka "Never Machine", która będzie zawierać łącznie cztery piosenki. Oficjalny debiutancki longplay pokaże się w marcu przyszłego roku.

21 Octayne to zespół gitarzysty Marco Wriedta (AXXIS) i perkusisty Alexa Landenburga (Mekong Delta, Luca Turilli's Rhapsody). Obecnie towarzyszą im basistka Laura Fink oraz dziewiętnastoletni wokalista Julian Rolinger. 21 października miała miejsce premiera singla "Addicted to Thrill".


Do premiery "Atomy" coraz bliżej, a Dark Tranquillity uraczyło nas teledyskiem do kawałka "Forward Monumentum".


Horisont to najfajniejsza rzecz, jaką odkryłam w tym tygoniu. Grają pyszny, progresywny rock w stylu lat 70'tych. Niedawno pożegnali się z Rise Above Records i dołączyli do grona podopiecznych Century Media. 3 lutego będzie miała miejsce premiera albumu "About Time", z którego pochodzi numer "Electrical".



Szwajcarscy black metalowcy z Schammasch zaprezentowali video do utworu "Metanoia" z albumu "Triangle".



Betontod to lekki, prosty i przyjemny punk rodem z Niemiec. Obecnie wydają pod szyldem Arising Empire. 13 stycznia odbędzie się premiera albumu "Revolution". Właśnie z niego pochodzi utwór "Freunde", który znalazł się w naszym zestawieniu.


Od wydania ostatniej płyty Witchery minęło już sześć lat.  Tak się składa, że przez te lata prawdopodobnie naoglądali się filmów z Jamesem Bondem i niedługo powracają z krążkiem "In His Infernal Majesty's Service". Ukaże się on 25 listopada, a oczekiwanie na premierę może nam umilić najnowszy singiel "Nosferatu".

Palisades pochodzą ze stanu New Jersey i łączą elektronikę z post-hardcorem. Niedawno pokazali teledysk do "Agression". Utwór pochodzi z wydawnictwa "Palisades", które ukaże się 20 stycznia.
Night Riots grają razem od 2010 roku. Po latach wydawania na własną rękę podpisali kontrakt z Sumerian Records, która wypuściła album "Love Gloom". Do zestawienia trafił teledysk do "Nothing Personal".


Od wydania płyty "Święto Słońca" Kapeli ze Wsi Warszawa minął już co prawda rok, jednak teledysk do "Na Sobótce Była" to zupełna nowość.


Nic tak nie rozświetla burego, jesiennego dnia jak odrobina słońca i ciepła od Twilight Force. Grupa pokazała teledysk do kawałka "Flight of the Sapphire Dragon", pochodzącego z albumu "Heroes of Mighty Magic". Przypominam, że już w przyszłym roku zawitają do Polski wraz z Sabaton i Accept.

Brytyjczycy z FM postanowili nagrać od nowa swój debiutancki album "Indiscreet", który ukazał się trzydzieści lat temu. Co im z tego wyszło przekonamy się 4 listopada, tymczasem wytwórnia Frontiers Music Srl udostępniła lyric video do utworu "Frozen Heart".


W piątek pokazała się płyta "Honor is Dead" od Wovenwar. Dwa dni wcześniej zaprezentowali teledysk do soczystego numeru "Lines in the Sand".








Na tym kończymy singlowy teleexpress, do zobaczenia w przyszły poniedziałek.

piątek, 21 października 2016

Playlista: Muzyka mojego dzieciństwa

Na wspomnienia i powroty do przeszłości przeznaczam zwykle czwartek, ale piątek też jest dobry. Mój DeLorean zabierze was w muzyczną podróż do lat dziewięćdziesiątych. Czasów flanelowych koszul, prawdziwych wampirów, grunge'u i MC Hammera. Tak się składa, że ostatnia dekada XX wieku to również pierwsze lata mojego życia.


Już wtedy muzyka była ważną częścią mojego życia. Jak większość z nas nie miałam Internetu, więc moje obeznanie w temacie zależało od dostępnych mediów, czyli radia i telewizji. Wychowali mnie słuchacze "Listy Przebojów Trójki", a wyrocznią w kwestii dobrego gustu został Marek Niedźwiedzki. Jeśli zaś chodzi o szklany ekran, to za źródło wiedzy służyła mi nieistniejąca już lista przebojów "30 Ton". Potem przyszła kolej na MTV, które jeszcze trzymało poziom. W ten sposób mimo ograniczonych możliwości udało mi się wyłapać co nieco perełek, do których z chęcią wracam.

Zdecydowałam się pominąć rodzimą muzykę po to, by w bliższej bądź dalszej przyszłości poświęcić na nią oddzielny wpis. Nawet bez niej dochowanie nowej, świeckiej tradycji dwudziestu utworów okazało się wyzwaniem. To, co dalej przeczytacie i przesłuchacie to efekt dwumiesięcznej burzy mózgów.




1. Deep Blue Something - Breakfast at Tiffany's
Gwiazdy jednego utworu, których przewijało się wtedy dosyć sporo. Jak wskazuje tytuł, piosenka powstała pod wpływem inspiracji filmografią Audrey Hepburn. Podmiot liryczny usiłuje uratować wiszący na włosku związek poprzez przypomnienie swojej lubej, że łączy ich przynajmniej podobny gust.

2. Fools Garden - Lemon Tree
To było tak często puszczane w radio, że prezenterzy prawie nigdy nie podawali nazwy zespołu z przekonania, że wszyscy ją znają. Z tego powodu o nazwie wykonawcy jednej z moich ulubionych piosenek dowiedziałam się dopiero wtedy, gdy dorwałam się do klawiatury i łącza.

3. The Offspring - The Kid's Aren't Allright
Kawałki z "Americany" to pierwszy usłyszany przeze mnie punk. Obecnie jakoś rzadko sięgam po ich twórczość, ale jak już zarzucę tą nutę, to potrafię jej słuchać kilka razy pod rząd. Wygląda na to, że nie tylko ja. Według statystyk Spotify i Last.fm to najczęściej odtwarzana piosenka zespołu.

4. New Radicals - You Get What You Give
Kawałek nie tylko podnoszący na duchu, ale i ponadczasowy. Pochodzi z albumu "Maybe You've Been Brainwashed Too", pierwszego i ostatniego w historii grupy. Gregg Alexander miał już po dziurki w nosie wystąpień publicznych i rozwiązał zespół w 1999 roku. Wygląda na to, że znacznie lepiej poczuł się za kulisami. Jako kompozytor i producent współpracował z takimi gwiazdami jak Texas, Sophie Ellis-Bextor, Rod Steward czy Carlos Santana. Dla tego ostatniego napisał (wraz z Danielle Brisebois, koleżanką z byłego zespołu) przebój "Game of Love", który otrzymał Nagrodę Grammy. Jest również współautorem utworu "Lost Stars" z filmu "Begin Again"

5. Liquido - Narcotic
Zdaniem pewnej niemieckiej stacji radiowej to druga najlepsza piosenka wszech czasów (pierwszą  ich zdaniem jest "Stairways to Heaven" Zeppelinów). Może nie najlepsza, ale trzeba przyznać, że potrafi uzależnić. Wiele lat zachodziłam w głowę, co między zwrotką a refrenem robi Michael Caine. W końcu dotarło do mnie, że tam tak naprawdę pojawia się zwrot "my cocaine" i zaczęłam się na poważnie zastanawiać, czy owa legenda brytyjskiego kina nie wybrała takiego a nie innego pseudonimu właśnie ze względu na żart słowny.

6. The Rembrandts - I'll Be There for You
Jak być może większość ludzi w tamtym czasie uwielbiałam serial "Przyjaciele". Ta piosenka była pierwotnie jednominutowym dżinglem, napisanym na potrzeby czołówki. Jak donosi ciocia Wiki, prezenterzy rozgłośni WYHY zmajstrowali dłuższy remiks i puścili go na antenie. Nagranie zrobiło taką furorę, że nie mieli innego wyjścia, jak nagrać to od nowa.

7. Alanis Morissette - Ironic
Alanis śpiewała o ironii na długo przed tym, zanim to słowo stało się częścią memów o hipsterach. To nagranie ma już dwadzieścia lat, a ja nadal przed publikacją czegokolwiek z jej nazwiskiem muszę trzy razy sprawdzić, czy aby po drodze nie zjadłam jednego "s". Zawsze mi się wydawało, że z jednym "s" i dwoma "r" to lepiej wygląda. Czemu - nie wiem.

8. Lenny Kravitz - Fly Away
Lenny chcę na Marsa i ja też chcę. Co tu dużo mówić, jeden z najlepszych jego utworów.

9. Sting - Desert Rose
Nie jestem i nigdy nie byłam jakąś wielką fanką Stinga, ale to uwielbiam. W dużej mierze to zasługa pysznych, orientalnych akcentów i głosu Cheba Mami. Na dobrą sprawę był to jeden z pierwszych utworów z pogranicza folku, jaki trafił w mój gust.

10.  Eagle-Eye Cherry - Save Tonight
Głównie dzięki temu kawałkowi płyta "Desireless" sprzedała się w nakładzie czterech milionów i stała się jego znakiem rozpoznawczym. Swoją drogą to nawet nie wiedziałam, że jest Szwedem.

11. Soul Asylum - Runaway Train
Piosenka sama w sobie jest o depresji, natomiast motywem przewodnim teledysku zostały osoby uznane za zaginione. Po jego premierze udało się odnaleźć aż dwadzieścia sześć osób. Utwór otrzymał zasłużoną nagrodę Grammy, a album "Grave Dancers Union" z którego pochodzi doczekał się statusu potrójnej Platynowej Płyty.

12. Scorpions - White Dove
Czyli anglojęzyczna wersja "Dziewczyny o perłowych włosach" zespołu Omega. Cenię oryginał, jednak właśnie do wykonania Scorpionsów mam większy sentyment. Byli jednym z pierwszych usłyszanych przeze mnie zespołów rockowych i cieszę się, że było mi dane zobaczyć ich na żywo w 2011 roku w Tarnowie. 

13. ERA - Misere Mani
Widzieliście teledysk do tego? Ciemnowłosa piękność, która pojawia się tam w roli "wokalistki" to chilijska tancerka Irene Bustamante Rojas. Natomiast głos, który słyszycie tutaj i w większości pozostałych utworów ERY należy do szwedzkiej piosenkarki Leny Jinnegren.

14. 4 Non Blondes - What's Up
Linda Perry to jedna z najważniejszych bogiń w moim panteonie - nad nią stoi już tylko Joan Jett. To nie tylko jeden z najlepszych damskich głosów w historii, ale i świetna kompozytorka, a swoimi tekstami trafia we mnie jak nikt. 

15. Smash Mouth - All Stars
Jeśli nie jesteś aż tak stary/a jak ja, to kojarzysz ten utwór jako "piosenkę ze Shreka". Też lubiłam ten film, który na dobrą sprawę był nie dla dzieci, a dla rodziców.

16. Meredith Brooks - Bitch
Nie jest to może zbyt ambitne czy wirtuozerskie, ale skoczne i w bezczelny sposób "babskie". Wbrew pozorom nadal podobają mi się takie rzeczy.

17. Joan Osbourne - One of Us
Zwykle na pytanie takie jak postawione w tej piosence odpowiadam innym pytaniem: "Który Bóg?" Tutaj jakoś niepogański wydźwięk religijny mi nie przeszkadza - piosenka jest sympatyczna i składania do refleksji.

18. Roxette - Sleeping in My Car
Sympatię do tego zespołu wyniosłam z domu. Długo się zastanawiałam, którą z ich piosenek tu wstawić, W końcu padło na tą, która ma w sobie najwięcej mocy.

19. Chumbawamba - Tubthumping
Najbardziej powalona nazwa zespołu i tytuł piosenki w jednym wersie. Wtedy nie miałam zielonego pojęcia, jak poprawnie wymówić tytuł, a dzisiaj ciągle mylę się przy jego pisaniu.

20. Enigma - Return to Innocence
Przez tyle lat byłam święcie przekonana, że słyszę tutaj jakąś indiańską "mantrę". Dopiero dobry wujek Google mi uświadomił, że to taiwańska przyśpiewka do kieliszka. Angielski tytuł utworu wykorzystanego do sampla to "Elders Drinking Song", zaśpiewany przez małżeństwo Igay i Difanga Duana. Michael Cretu myślał, że nagranie jest w domenie publicznej. Bardzo się zdziwił, kiedy został pozwany za wykorzystanie fragmentu bez zgody autorów. Fakt, że to wszystko wiem wcale nie przeszkadza mi wzruszać za każdym razem, gdy słyszę drugą zwrotkę. Sentymentalne ze mnie zwierzę.

A wy macie jakieś ulubione utwory z dawnych lat, do których lubicie wracać?

poniedziałek, 17 października 2016

Recenzja: The Dark Tenor - Nightfall Symphony (2016)

Cierpię na nieuleczalną słabość do muzyki, w której echa dawnych epok spotykają się ze współczesnością. Tym akcentem z przeszłości są na ogół instrumenty ludowe, ale dobrej symfonice z operowymi partiami też nie odmawiam. Dzisiaj porozmawiamy o tym drugim, w niekoniecznie metalowym wydaniu.


Pod pseudonimem The Dark Tenor kryje się tajemniczy i nieznany z nazwiska niemiecki wokalista, wykonujący muzykę z gatunku Classical Crossover. Z jego twórczością po raz pierwszy zetknęłam się w połowie ubiegłego roku, kiedy algorytmy YouTube naprowadziły mnie na utwór "River Flows on the Edge", nagrany we współpracy z koreańskim pianistą Yirumą. Zachwyciłam się jego głosem i postanowiłam zapoznać z resztą jego twórczości. Wówczas ograniczała się ona do debiutanckiego albumu "Symphony of Light", który niedawno uzyskał status złotej płyty. Niemal wciągnęłam go przez skórę i z niecierpliwością wyczekiwałam kolejnej dawki jego talentu.

"Nighfall Symphony" ukazał się pod koniec września bieżącego roku nakładem Universal. Znalazło się na nim czternaście utworów studyjnych. Nad jakością po raz kolejny czuwał producent Bernd Wendlandt, znany ze współpracy z takimi wykonawcami jak Angelzoom czy Faun. Wersja limitowana zawiera także dziesięć nagrań koncertowych, zrealizowanych podczas różnych występów.

Przepis na sukces w wykonaniu Dark Tenora jest prosty - bierze na warsztat szlagiery muzyki klasycznej i w oparciu o ich melodie tworzy zupełnie nowe utwory, dodając autorski tekst, podkład rytmiczny, elementy elektroniki, a nawet zdarza się dołączyć całkiem sprawnie zagraną solówkę. Na "Nighfall Symphony" można usłyszeć jego interpretacje Mozarta, Wagnera, Griega czy Verdiego. Wszystkiemu towarzyszy przemyślana kampania marketingowa i ciekawa oprawa wizualna. Na oficjalnym kanale muzyka można obejrzeć serię krótkich filmów, które towarzyszyły promocji płyty. Niestety cały wygłoszony monolog jest po niemiecku, który słabo znam i ciężko mi powiedzieć cokolwiek na temat konceptu, niemniej zapierający dech w piersiach krajobraz Islandii obleczony ciemnymi kolorami ogląda się całkiem przyjemnie.


"Przerost formy nad treścią" to być może pierwsze skojarzenie, jakie może się nasunąć po zapoznaniu się z jego twórczością. Pretensjonalność to główny powód, dla którego mocno oberwał od niektórych recenzentów. Mi to zupełnie nie przeszkadza. Wręcz podoba mi się to, że ma pomysł na siebie, konsekwentnie go realizuje i wyróżnia się tle śpiewaków operowych romansujących z popem. Może nie do końca podchodzą mi jego teksty, a przejawiający się w nich motyw bólu i cierpienia z odkupieniem działa na mnie jak płachta na byka, to jednak dobrze wpisują się w romantyczną stylistykę XIX wieku i w większości przypadków pasują do muzyki.

Pierwszym singlem promującym album był ciepły, kojący "Toxic Rain", zaraz po którym przyszła kolej na nieco cukierkowy "Wild Horses", a następnie maślane i podnoszące na duchu "Afterglow". Jednak w jego przypadku to, co najlepsze nigdy nie wychodzi poza płytę. Mam na myśli tu przede wszystkim "Mountain High", który uświadomił mi moją ignorancję w zakresie klasyki. Zupełnie nie byłam w stanie zidentyfikować mocnej partii orkiestry, która rozpoczyna utwór. Zaraz po niej weszły klawisze rodem z lat 80-tych, których się tam kompletnie nie spodziewałam.

Dziwnie urzekło mnie również "Shatter Me", "Renegades" oraz "Confutatis" z repertuaru Mozarta. Lekka zmiana w rytmie i dołączenie perkusji dobrze służy kompozycji, a dochodzące na koniec gitary to już wisienka na torcie. Słodka Freyo, ja na serio chciałabym go kiedyś usłyszeć we współpracy z Therionem.

Mogłabym w nieskończoność skrobać o tym, co mi się podoba i dlaczego. Pozwólcie więc, że przejdę do tego, co średnio mi leży - "Blindfold", wykorzystujący fragment "Lotu Walkirii". O ile na płaszczyźnie muzycznej nie ma tam nic złego, to jednak na tej lirycznej - wszystko. Romantyzm romantyzmem, ale połączenie cierpiętniczego pipczenia z aurą zwycięstwa, jaka bije z oryginału zakrawa na herezję. Lubię kontrasty, ale nie tutaj.

To by było na tyle. Podsumowując krótko - nie zawiodłam się.

Ocena: